Podjęłaś decyzję, że chcesz zdrowo się odżywiać. Masz motywację, ustaliłaś cel – czas zacząć działać. Idziesz do sklepu z listą zakupów, stajesz przed półką z jogurtami i tu się zaczyna dylemat… Który kupić? Producenci prześcigają się w walce o Twoją uwagę, stosując ciągle nowe triki reklamowe. Masz do wyboru kilkanaście rodzajów – naturalne, smakowe, light, 0%, bez laktozy, greckie i wiele innych…

 

Czy wiesz, że w łatwy sposób można oszukać Twoją podświadomość projektując opakowanie i grafikę tak, aby przykładowy jogurt wydawał Ci się zdrowszy i bardziej wartościowy?

 

Brzmi groźnie, prawda? W konsekwencji Twoje wybory nie są świadome. Zagubiona w gąszczu informacji sięgasz po produkt, który już znasz, do którego się przyzwyczaiłaś bądź ten, którego opakowanie Cię skusiło. Skąd wiedzieć, że to co włożyłaś do koszyka jest faktycznie tym co przedstawia na pierwszy rzut oka? Czy możliwe, że sok pomarańczowy jest tak naprawdę napojem z niewielkim dodatkiem pomarańczy? Niestety tak. Jak temu zapobiec?

CZYTAJ ETYKIETY!

Moja rada wydaje się oczywista. Nie jest jednak prosta do zrealizowania. Producenci często chcą nas zniechęcić do czytania składu ich produktu. Wielkość liter, ich umieszczenie, kolorystyka sprawiają, że nawet młodej, dobrze widzącej osobie ciężko jest rozszyfrować informacje zawarte na opakowaniu. Jednak nie poddawaj się, tylko dzięki temu będziesz miała pewność czy to co wkładasz do koszyka jest warte Twoich pieniędzy!

Istnieje oczywiście prawo, które ustala jakie informacje muszą znaleźć się na produktach spożywczych, ale jest to materiał na zupełnie nowy artykuł. Co warto wiedzieć już teraz?

Kolejność składników na etykiecie podaje się według wagi, w kolejności malejącej. Jeśli na początku składu Twoich ulubionych musli jest cukier – to właśnie jego jest najwięcej w produkcie. Nie kupuj produktów w których cukier/syrop glukozowo-fruktozowy jest w czołówce wykazu składników!

Nie daj się nabrać na piękne obrazki pełnych ziaren, napisy „wielozbożowe”, „80% zbóż” – zerknij na tył opakowania. Może się okazać, że skład „zdrowych ciasteczek” przypomina lekcję chemii. Im mniej składników/ krótszy skład tym lepiej!

Jeśli postanowiłaś kupić sok bądź pewna, że to właśnie on znalazł się w koszyku! Samo 100% na opakowaniu nie wystarczy – może okazać się, że ta informacja dotyczy np. „100% bez konserwantów” „100% smaku”- tak właśnie producenci napojów grają z naszą podświadomością. Pamiętaj, że do soków nie można dodawać cukrów, słodzików, sztucznych aromatów, barwników i dodatków E. W napoju natomiast może być sok, lecz raczej w niewielkiej ilości (maksymalnie 20%). Reszta to woda, cukier i cała gama składników E. Nie kieruj się opakowaniem, pięknymi zdjęciami owoców, chwytliwymi hasłami „bezpośrednio z drzewa” – czytaj etykietę!

Woda owocowa z półki to też napój! Zwykła woda Ci nie smakuje? Nie kupuj smakowej! Dodaj do naturalnej wody ulubione świeże owoce – cytrusy, maliny, truskawki, miętę. Będziesz miała pewność, że pijąc ją dbasz o prawidłowe nawodnienie i nie dostarczasz dodatkowych zbędnych kalorii do organizmu.

Chcesz ograniczyć ilość kalorii w ciągu dnia więc wybierasz produkty fit, 0%, slim? Musisz wiedzieć, że w ten sposób nie osiągniesz zamierzonego rezultatu. Natura nie znosi próżni 😉 Tak jest w przypadku tych produktów. Jeśli jakiś składnik został usunięty (cukier, tłuszcz) jest on automatycznie zastępowany innym. W przypadku jogurtów obniżona zawartość tłuszczu skutkuje zwiększeniem zawartości węglowodanów i innych dodatków, tak aby w dalszym ciągu jego konsystencja, smak i wygląd był akceptowany i chętnie przez Ciebie wybierany. Kaloryczność „zdrowszej” i „odchudzonej” wersji jest zwykle taka sama, a czasem nawet większa od jego naturalnego zamiennika! Jedynie Twój portfel stanie się szczuplejszy bo produkty fit zwykle są droższe.

To tylko kilka przykładów i wskazówek jak robić zakupy. Bądź czujna i czytaj etykiety, a na pewno łatwo zauważysz, które produkty kupować, a które omijać szerokim łukiem. Pamiętaj, że to co wkładasz do koszyka, trafia do Twojego organizmu. Warto być świadomym konsumentem.

 

Anna Żyła – dietetyk Body Evolution i Jesz na Zdrowie